wtorek, 11 września 2012

Telefon... Postać... Koszmarna noc...

Po skończeniu śniadania poszłyśmy do centrum.
Szłyśmy właśnie oglądając nowe płyty CD.
W parku, mimo iż był początek października, było dość ciepło. Wiał tylko wiatr, który poruszał złotawymi liśćmi.
Rozmawiałyśmy o ulubionych piosenkach gdy usłyszałyśmy za sobą wołanie.
Nasza przyjaciółka - Kaori- machała do nas.
Kaori miała blond włosy i zielono-niebieskie oczy. Była naszą przyjaciółką, jeszcze z dawnych lat, zawsze uśmiechniętą i pomocną.
-Hejka, co tam słychać?-zapytała uśmiechnięta.
-Nic ciekawego. Właśnie wracamy ze sklepu. Kupiłyśmy sobie kilka płyt. A co ty dziś robiłaś?-zapytała Yuki.
-Ja, to co zwykle. Byłam tu i tam, robiłam to i tamto, i takie tam. Co wy na to żeby iść na jakąś kawę i ciastko?
-No tak, jak Kaori miałaby funkcjonować bez słodyczy.-powiedziałam drocząc się z koleżanką.
-Oj nie przesadzajcie, to że lubię słodycze to żądna zbrodnia, a...
-To że lubisz słodycze nie, ale że tyle ich jesz a nie tyjesz już tak!-zaśmiała się moja przyjaciółka.
Kaori przez chwilę udawała urażoną po czym pociągnęła nas w stronę jej ulubionej kawiarni.


Kawiarnia była nieduża, ale ładna.
Miała białe ściany, a wszędzie były ustawione białe siedzenia ze stolikami. Ruch panował nie duży, a w powietrzu czuć było zapach kawy.
Kaori wybrała miejsce w kącie. Usiadłyśmy a młoda kelnerka przyjęła zamówienie.
Dawno nie rozmawiałyśmy. Przez obowiązki prefektów nie miałyśmy na to czasu.
Z zamyślenia wyrwała mnie kelnerka kładąca przede mną talerz z kawałkiem ciasta.
Podczas rozmowy słodyczo-maniak, czyli Kaori  pożarła ze trzy pucharki lodów, kawałek ciasta i do tego wypiła kubek gorącej czekolady, choć jak na nią to i tak nie dużo.
Zadzwonił jej telefon. Ona jednak zamiast odebrać patrzyła na ekran telefonu. Trudno było domyśleć się o co jej chodzi. Jej spojrzenie było jakieś dziwne.
-Nie odbierzesz?- zapytałam.
Pokręciła głową i schowała telefon do kieszeni.
-Później oddzwonię.
Schowała telefon do torebki.
-Wypadało by już wracać.-powiedziała Emily.


Po powrocie do domu musiałam niestety wrócić do obowiązków.
Zaraz po kolacji wzięłyśmy się do pracy.
Poszłam wraz z Yuki do dyrektora, by omówić różnego rodzaju rzeczy związane ze szkołą.
Byliśmy już na schodach, kiedy przyjaciółka przypomniała sobie że zostawiła wypełnione formularze w pokoju. Powiedziała że mnie dogoni a ja poszłam przodem. Stałam pod drzwiami gabinetu i spojrzałam jeszcze czy nie idzie moja przyjaciółka, po czym zapukałam. Nikt mi nie odpowiedział, chociaż jeszcze chwilkę wcześniej słyszałam że ktoś tam jest. Teraz panowała tam wręcz martwa cisza. Zapukałam jeszcze raz, po czym uchyliłam drzwi.
W środku było ciemno. Tylko przez otwarte okno wpadało jakieś światło. Zauważyłam tylko jakąś postać stojącą przed oknem. Jednak, nie była ona moim wujkiem. Sparaliżowało mnie. Zanim cokolwiek zdążyłam zrobić, postać wyskoczyła przez okno.
Stałam tam jeszcze przez chwilę. Nagle poczułam że ktoś łapie mnie za ramie. Był to dyrektor. Chwile potem przybiegła  też przyjaciółka formularzami.
Mężczyzna zapalił światło w gabinecie. Wszystko było na swoim miejscu. Wszystko prócz sterty akt uczniów porozkładanych na biurku.
Powiedział mi i przyjaciółce, żebyśmy wróciły do pokoju, że jutro porozmawiamy.  Złapała mnie ona za rękę i wróciłyśmy do siebie.
Po przyjściu do naszego pokoju, długo panowała cisza. Dziewczyna zorientowała się już że nic dziś się nie dowie. Widziała że jeszcze byłam w szoku.
Poszła się umyć i przebrać, a mi dała czas na dojście do siebie.
Gdy już przebrana i umyta siedziałam na łóżku, zapytała:

-Co widziałaś?

Odpowiedziałam jej po chwili.
-Ktoś włamał się do gabinetu dyrektora. Nie wiem kto to był, było ciemno. Zanim zdążyłam się ruszyć ta osoba wyskoczyła przez okno. Chwilę później, ty i dyrektor przyszliście, a gdy zapalił on światło na stole leżała sterta porozwalanych papierów. Leżały też na podłodze, stąd wiem że były to akta uczniów.
-Ale po co komu akta uczniów?
-Nie wiem. Może ma to jakiś związek z tą klasą.

-Masz namyśli tę, której tajemnicy pilnujemy, prawda?

Pokiwałam tylko głową. Przyjaciółka wstała i zasłoniła rolety. Obie położyłyśmy się do łóżek.
Niestety długo nie mogłam zasnąć. Wciąż w głowie miałam obraz tej postaci, dręczyło mnie także pytanie: Po co komu akta?

Śniły mi się wspomnienia. Ale tak jakby byłam obserwatorem tego, co się działo.
Pamiętałam te wspomnienie bardzo dobrze.
Już od jakiegoś czasu mieszkałam z dyrektorem... znaczy z wujkiem. Miałam wtedy 10 lat. Któregoś wieczoru gdy siedziałam przed kominkiem i piłam kakao, wrócił on z pracy. Akademia dopiero co zaczynała się robić taka znana.
Wujek usiadł na kanapie i powiedział że powinniśmy porozmawiać.
-Roxy, powiedz mi, czy wierzysz w bajki?
Byłam zaskoczona tym pytaniem.Uważałam że jestem już duża i nie wiedziałam czy nie będzie głupio, gdy powiem że trochę tak.
Wujek chyba odebrał moje milczenie jako potwierdzenie.
-A pamiętasz może tą bajkę o skrzydlatych ludziach?
-Tą którą opowiedziałeś mi po śmierci rodziców? I tą którą mówiłeś że mama opowiadała mi jak byłam maleńka?
-Dokładnie tą. To co byś zrobiła... gdybym powiedział ci że tacy ludzie istnieją. Że te... anioły, że tak powiem, istnieją?
Nie wiedziałam czy powinnam odpowiedzieć, siedziałam więc cicho i słuchałam.
-Posłuchaj Roxy, w mojej akademii będzie jedna klasa, która będzie inna. Właśnie tacy ludzie w niej będą. Tylko będzie trzeba pilnować, by nikt się nie dowiedział kim są, rozumiesz? Chciałbym żebyś, gdy będziesz starsza, była prefektem i pilnowała, żeby ta tajemnica nie wyszła na jaw, zgadzasz się?
Pokiwałam tylko głową. Wiedziałam że wuj nie żartuje.
Gdy byłam starsza, i zostałam prefektem wraz z Yuki, rzeczywiście pilnowałyśmy by uczniowie nie pałętali się po nocach, by zachowywali się po ludzku(co w niektórych przypadkach było trudne) i by nie zbliżali się do tamtej klasy zbytnio.
Jednak, ani ja ani Yuki nie dziwiłyśmy się że trudno ich było ogarnąć. Te anioły nie dość że były piękne, to były uwielbiane przez wszystkich. Miały w sobie coś przyciągającego.
Następnym wspomnieniem była postać widziana w gabinecie. Tyle że wspomnienie zmieniło się i ta przerażająca postać ruszyła w moją stronę.
Obudziłam się w środku nocy. Rozejrzałam się po pokoju. Moja przyjaciółka smacznie spała. Pomyślałam że też muszę się wyspać.
Niestety gdy tylko zasypiałam śniła mi się ta postać, przez co, co chwilę się budziłam.
Tej nocy cały czas o niej śniłam.                                                  




                                                          *      *    *
Achhh...(przeciąga się na krześle) Wreszcie coś napisałam... Wakacyjna przerwa dobrze mi zrobiła! Mam nadzieje że wakacje były dla was miłe, a nowy rok szkolny na razie jest dość ok!
Wiem że dłuuuugo nie pisałam. Ale już się ogarnęłam i zaczynam znów pisać. Mam nadzieje że post się podoba,choć jest krótki!
Komentarze mile widziane, jednak oszczędźcie mnie :3
Dedykuje ten wpis wszystkim i każdemu z osobna. Ale chcę wyróżnić dwie osoby: Cheysy Young i TaiyoMuun. Cheysy super blog, TaiyoMunn trzymam kciuki. Modle się by się udało.
Ja ne!
Maggie♥

czwartek, 31 maja 2012

Kochana Szkoła

Wstałam, nie mogąc zasnąć mimo najszczerszych chęci...Przez durne światło.

-Kochana szkoła! Nic tylko skakać z radości... najlepiej z wieżowca.-pomyślałam.

Ostrożnie wstałam z łóżka by nie obudzić swojej najlepszej przyjaciółki,Yuki. Wzięłam prysznic po czym ubrałam najzwyklejsze rurki i bluzkę na krótki rękaw. Był weekend więc uczniowie akademii po śniadaniu mieli czas wolny. Oczywiście musieli wrócić do akademii.

Byłam szczęśliwa że nie muszę zakładać mundurka i srebrnej broszki, którą musieli nosić prefekci. Noszenie ich nie sprawiała jej zbyt wielkiej przyjemności. Choć rzadko to się działo, wolałam nie słuchać od niektórych komentarzy typu: ,,Jesteś prefektem tylko dla tego, że twój wujek to dyrektor".  Wiedziałam że to niestety prawda. My byłyśmy prefektami nie bez powodu.

Gdy zadzwonił budzik moja przyjaciółka, jak zwykle wstając, przywitała mnie uśmiechem.
-Hejka Roxy!Dobrze spałaś?-spytała patrząc jak przejeżdżam palcem po ekranie swojego dotykowego telefonu szukając piosenki którą mogłabym włączyć, by posłuchać z przyjaciółką.
-Tak jak zwykle, najchętniej jeszcze bym spała.
-Ile minut temu wstałaś?
-Czterdzieści. Nie mogę spać kiedy słońce świeci mi w oczy, chociaż bym chciała.
-A zasłonienie rolet to takie męczące zajęcie ,prawda?

-No, musiałabym się ruszyć a byłam tak padnięta że ledwo doczołgałam się do łóżka.
-To jakie mamy plany na dziś?
-Standard. Obowiązki prefektów. Pilnujemy by nikt nie szwendał się po nocach, nie łaził nie wiadomo gdzie i pilnujemy klas.
-A po tym?
-Idziemy do miasta połazić po sklepach! 

-Czyli nasza standardowa niedziela!

                            *          *        *

Pewnie nie wiele dowiedzieliście się z pierwszego posta :)

I właśnie o to mi chodziło!

To był taki malutki wstęp.

Chcę powoli wam przedstawiać historię a nie od razu powiedzieć wszystko. Równie dobrze od razu mogłabym wam podać zakończenie, na które mam jakiś tam pomysł, choć jeszcze nie jest on doszlifowany.

Chcę podziękować mojej przyjaciółce Vanessie za wsparcie w trudnych chwilach, a jej opowiadanie zmobilizowało mnie do tego bym w końcu dodała choć malutką część mojego.



Tej piosenki słuchałam gdy pisałam opowiadanie.Bardzo mi się podoba. Mam nadzieje że wam się spodoba!!!